2024-04-14

Granice kolekcjonerstwa

Czy kolekcjonerstwo ma swoje granice? Czy po ich przekroczeniu kolekcjonerzy pozostają jeszcze ludźmi? Czy może są żadnymi krwi bestiami? Odpowiedź, jak zwykle jest mocno bulwersująca.

Kiedy kolekcjoner zmienia się w inwestora?

Każdy z nas jest kolekcjonerem. Niektórzy kolekcjonują pluszowe misie, a inny rzewne wspomnienia. Istnieje też grupa, która w swoim kolekcjonerstwie zapędziła się w rejony inwestycji. Ta specyficzna grupa rozpoczyna swój dzień od odwiedzenia stron tematycznych i branżowych o których mowa za chwilkę. Wiecie już kim są bohaterzy mojej opowieści? Tak, zgadza się, to inwestorzy alternatywni. Dlaczego śmiem nazywać tę specyficzną grupę społeczną kolekcjonerami? Z bardzo prostego powodu, a raczej przyczyny. Każdy z nich swoją przygodę z inwestycjami zasadził na gruncie swojej pasji. Najczęściej owym gruntem były monety. Pierwsze grudki tej pożywki nie były imponujące. Każdy młody numizmatyk zadowalał się nawet popularnym jenem czy frankiem. Z czasem, gdy na powierzchni ich zainteresowań rosły nowe pomysły, już coraz starsi kolekcjonerzy, zaczęli nieśmiało spoglądać na monety inwestycyjne. Posiadanie monety Kanadyjski Liść Klonowy czy Krugerrand stało się dla wielu przyczynkiem do coraz głębszego i intensywniejszego penetrowania rynku inwestycji. Oprócz złotych i srebrnych monet, do ich portfeli i skarbców zaczęły wpadać sztabki złota i ozdobne diamenty. Dokładnej granicy pomiędzy kolekcjonerstwem a inwestycją nie potrafię wskazać, ale każdy może odpowiedzieć na to pytanie zgodnie z własnym sumieniem.

Najmłodsi kolekcjonerzy

Złoto kolekcjonerskie to wdzięczny temat do dyskusji, ale chyba każdy zgodzi się z tym, iż warto czasem oderwać się do poważnych spraw i zanurzyć się w rwącym strumyku spraw błahych. Nie zamierzam porzucić tematu kolekcjonerstwa, ale chcę po prostu skierować go na tory delikatnie zahaczające o zabawę. A raczej o zabawki. Nie bez powodu w pierwszym akapicie mojego artykułu wspomniałem o pluszowych misiach. Przecież każde dziecko jest kolekcjonerem. Kolekcjonerem pozbawionym zawiści i chciwości. Najmłodsi członkowie rodzaju ludzkiego kolekcjonują zabawki jedynie w celu czerpania przyjemności z ich użytkowania. Co za tym idzie są wielce skłonni do dzielenia się swoją kolekcją nie tylko z przyjaciółmi z podwórka, ale także z pozornie obcymi (mam nadzieję, że nie starszymi panami).

Czy inwestorzy mogą nazywać się kolekcjonerami?

Nie chcę ferować wyroków. Uważam, że każdy rodzaj kolekcjonerstwa ma pozytywne aspekty. Nawet taki, który prowadzi do wielkiej fortuny i życia spędzonego na jachtach dryfujących po Morzu Śródziemnym. Przecież zarabianie pieniędzy też jest pewnego rodzaju kolekcjonerstwem..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *